RSS

Archiwa miesięczne: Październik 2014

100 rocznica urodzin kardynała Kazimierza Świątka

Kardynał Kazimierz Świątek urodził się 21 X 1914 r. w Valga w Estonii, zmarł 21 lipca 2011 w Pińsku. W tym tygodniu mija 100 lat od jego urodzin.

W wieku 3 lata wraz z matką i bratem został wywieziony na Syberię w okolicę Tomska. W 1920 roku zginął jego ojciec w walkach o obronę Wilna. Rodzina powróciła do II Rzeczypospolitej w 1922 r., najpierw zamieszkali w Dukszty, a od 1926 roku w Baranowiczach. Matka pracowała jako krawcowa.

ksiadz

8 IV 1939 r. przyjął w Pińsku święcenia kapłańskie. Został skierowany do pracy jako wikariusz do historycznej parafii Prużana na Polesiu, w której kościół w 1522 r. ufundowała królowa Bona.

Ksiądz Kazimierz Świątek pracował jako duchowny w najtrudniejszych latach w historii polskiego kościoła na Kresach. Dzięki niemu oraz ludziom o silnej wierze Kościół Katolicki przetrwał na Białorusi okres stalinizmu i komunizmu, a dzisiaj się odradza.

Trudno w krótkim wpisie przybliżyć w pełni postać kardynała Kazimierza Świątka, ograniczę się wyłącznie do wybranych wspomnień.

W czasie okupacji sowieckiej po 17 IX 1939 r. ks. Świątek brał udział w polskim ruchu oporu, za co w dniu 21 IV 1941 r. NKWD aresztowała go, otrzymał wyrok śmierci. Przez dwa miesiące przebywał samotnie w celi śmierci w więzieniu w Brześciu Litewskim. … „Co noc wyprowadzano o północy ludzi na rozstrzelanie. Czekałem, kiedy otworzą się drzwi do mojej celi. Ale w głębi duszy byłem przekonany, że przeżyję. (…) Nawet na przesłuchaniach, z przystawionym do głowy pistoletem, nie traciłem nadziei. Nie traciłem jej także w obozie przejściowym w Orszy, gdzie wśród więźniów szerzyła się krwawa dyzenteria. Leżąc na betonowej podłodze, półprzytomny, nie przestawałem się modlić” …  – wspomina duchowny. [1]  Kiedy Brześć zajęli w dniu 22 VI 1941 roku Niemcy, ksiądz Kazimierz został uwolniony.

17 grudnia 1944 r. zostaje ponownie aresztowany i osadzony w wewnętrznym więzieniu NKWD w centrum Mińska. Przez siedem miesięcy poddawany jest tam brutalnemu śledztwu. Podobnie jak jak w Brześciu, tak i tutaj zachowuje postawę pełną godności. 25 VII 1945 r. słynna tzw. trójka skazuje go na 10 lat łagrów o zaostrzonym reżimie i 5 lat pozbawienia praw obywatelskich. Po wyroku w więzieniu rozdzielczym w Orszy choruje na dyzenterię i cudem udaje mu się przeżyć. Z Orszy zostaje wysłany w okolice znane mu z dzieciństwa w rejon Krasnojarska, gdzie pracuje przez dwa lata przy wyrębie tajgi.

3 XII 1947 przenoszą go do łagru koło Workuty. Trzy tygodnie później urządza w jednym z baraków Wigilię. …”W Workucie zorganizowałem wigilię. Z nar zrobiliśmy stół, kładąc na nań, co kto miał: ja – zaoszczędzony z dwóch dni przydział chleba, inni – a było nas dziesięć osób – cenniejsze produkty, przysłane w paczkach od krewnych. Był też opłatek. Trzymając go w ręku, zwróciłem się do obecnych. Głos mój drżał, wszyscy ocierali łzy. I nagle otworzyły się drzwi: wszedł naczelnik łagru z pistoletem w ręku, a za nim żołnierz z karabinem. – Co robicie? – zapytał. Stałem naprzeciwko niego i zacząłem tłumaczyć mu obrzęd wigilijny. Wyciągnąwszy rękę, zaprosiłem do połamania się opłatkiem i złożenia sobie życzeń świątecznych. Sytuacja była pełna napięcia. Oto dwie wyciągnięte ręce: moja z opłatkiem i KGB-isty z pistoletem. Kto z nas pierwszy opuści rękę? A jednak pierwsza opuściła się ręka z pistoletem. Naczelnik schował broń do kabury, przeprosił, że nie może przyjąć opłatka, bo jest na służbie, ale pozwolił kontynuować wigilię. Kiedy wyszli z żołnierzem, zaintonowałem kolędę „Wśród nocnej ciszy”. (…)  Następnego dnia zostałem przeniesiony z Workuty do obozu w głuchej, północnej tundrze.” [2]

Za karę zostaje przewieziony w tundrę, gdzie nie było ani obozów, ani domów. Więźniowie nocowali zimą pod gołym niebem, bez namiotów, zagrzebani w śniegu. Ks. Świątek spędza tam siedem lat. Kiedy wyjeżdżał, stało tam już powiatowe miasto Inta  zbudowane przez niego i innych więźniów.

… „I jeszcze jeden epizod, decydujący o moim losie w ostatnim dniu pobytu w łagrze. Pod strażą przyprowadzono mnie do kancelarii obozu, która znajdowała się poza łagrem. Za stołem siedział major KGB. Zaczął uważnie sprawdzać bardzo grubą teczkę z moimi dokumentami. Od czasu do czasu spoglądał na mnie i kręcił głową. Wreszcie, kiedy dotarł do ostatniej strony, zapytał mnie: „Jak ty, po przejściu tego wszystkiego, zostałeś przy życiu?”. To było dla niego niepojęte. Zasada KGB była jasna i jednoznaczna: dla takiego jak ja szkoda kuli, wykończyć powinna praca ponad ludzkie siły i okropne warunki życia w łagrze. Moja odpowiedź była zdecydowana: „Obywatelu majorze, moja niewzruszona wiara w Boga zachowała mnie przy życiu. To On ocalił mi życie”. Major z wątpliwością zapytał: „A czy jest ten Bóg?” – i pogrążył się w myślach. Stojąc pod ścianą, bardzo gorąco się modliłem, prosząc Boga o ratunek, o zachowanie życia, o wolność. I oto major po długim namyśle jakoś życzliwie spojrzał na mnie; następnie wziął długopis i podpisał dokument, mówiąc: „Jesteście wolni”. Wyszedłem z kancelarii KGB już bez konwoju. Byłem naprawdę wolny!” …[2]

Po krótkim pobyciew Połonnem  na Ukrainie, ksiądz powrócił „nielegalnie” do Pińska, tak opowiada swoje pierwsze wrażenie: … „I tak oto po dziesięciu latach wszedłem do katedry, gdzie w 1939 r. przyjąłem święcenia kapłańskie. Była niedziela. W pierwszych ławkach siedziało około 30 starszych kobiet. Obok ołtarza kręcił się starszy, kulawy mężczyzna. Stałem pod chórem, opierając się o filar. Można sobie wyobrazić, co się działo w moim sercu, przepełnionym radością i wdzięcznością. A tymczasem ten starszy mężczyzna zajmował się przygotowaniem ołtarza do Mszy św. Położył na ołtarzu ornat, kielich, zapalił świece, uderzył w dzwonek obok wejścia do zakrystii… Ale ksiądz do ołtarza nie wyszedł. Kobiety wstały, jedna z nich na głos się przeżegnała, powiedziała, jaka jest dziś niedziela, i zaczęła razem z innymi czytać wstępne modlitwy Mszy św. A więc Msza św. bez kapłana! Po czytaniach ze Starego i Nowego Testamentu wszystkie kobiety wstały i jedna z nich zaczęła czytać Świętą Ewangelię… W tym momencie nie wytrzymałem. Zacząłem płakać. Kiedy się skończyła ta niezwykła Msza św., poszedłem do zakrystii i zagadnąłem tego starszego pana. Okazało się, że już 6 lat temu proboszcz katedry został aresztowany i skazany na 25 lat więzienia. Zapytałem: „Czy chcielibyście mieć kapłana?”. „– Oczywiście, ale skąd go weźmiemy?”. Odpowiedziałem wtedy, że jestem księdzem i że zostałem zwolniony z sowieckiego łagru, że tutaj w katedrze mogę rozpocząć duszpasterskie posługiwanie. (…) Dochodzenia i sprawdzania trwały ponad 5 miesięcy. W tym okresie niejednokrotnie byłem chwytany na ulicy, wsadzany do samochodu i wieziony do budynku KGB, gdzie przetrzymywano mnie do świtu. Namawiali mnie, abym się wyrzekł kapłaństwa, w zamian obiecując korzystne stanowiska. Kiedy kategorycznie odmawiałem, grożono mi, że odeślą mnie z powrotem do łagru. Po 5 miesiącach takiej szarpaniny wezwano mnie do obłispołkoma (urzędu wojewódzkiego) w Brześciu, gdzie wręczono mi zaświadczenie uprawniające do pełnienia obowiązków proboszcza katedry pińskiej. 1 grudnia 1954 r. zacząłem legalną, zgodną z prawem państwowym, duszpasterską działalność i wykonywałem ją do 30 kwietnia 1991 r. (…)

Wspominam swoją pierwszą kanoniczną wizytację parafii. Przywitał mnie młody kapłan, który przyjechał z Polski, żeby pracować jako duszpasterz na Białorusi. Skierowaliśmy się do kościoła: cztery obszarpane ściany bez sufitu, bez okien i drzwi, wewnątrz latały gołębie i wrony… Przed fasadą stało ponad dwadzieścia starszych kobiet, które szybko podeszły do mnie (..) Potem wstały i drżącymi głosami zaśpiewały Serdeczna Matko. Czy mógł nie płakać biskup, który widział takie świadectwo wiary w Boga i w Kościół?! A tego młodego kapłana zapytałem, co go skłoniło do tego, aby opuścić swą rodzinę, diecezję, Ojczyznę i przyjechać tutaj na Białoruś, na miejsce podobne do pustkowia. Odpowiedź była krótka: „Bo jestem jednym z Bożych szaleńców”. Uścisnąłem go, ucałowałem i szeptem powiedziałem mu do ucha: „W takim razie, drogi księże, szalej dalej”. A on i teraz szaleje. Już odbudował z ruin trzy kościoły. Nie nadążam ich konsekrować!” …[2]

Były to trudne lata pracy, Kościół Katolicki był prześladowany. Ksiądz Kazimierz często przemierzał kilometry, aby dojechać do świątyń, w których nie było księży, wyspowiadać okoliczną ludność, udzielić sakramentów.

Ze wspomnień biskupa Antoniego Dziemianko „Kardynała Świątka pamiętam jeszcze jako mały chłopiec. Były to czasy komunistyczne. Ze 180 księży pracujących w diecezji pińskiej przed II wojną światową, po wojnie pozostało tylko 12. Kardynał przyjeżdżał do mojego wychowawcy, ks. prałata Wacława Piątkowskiego w parafii Derewno, i wtedy go po raz pierwszy go spotkałem. Później jako ksiądz spotkałem go w pińskiej katedrze w 1981 roku. Kardynał wkładał wtedy wiele wysiłku w odbudowę katedry. Widziałem go kiedyś, jak sam na dachu świątyni wymieniał dachówki. Pięknie odnowił wnętrze katedry i odrestaurował organy. Poprzez piękno sakralnej sztuki pragnął przyciągnąć ludzi do Boga. Był świetnym mówcą i kaznodzieją.”  [3] W latach 1981-86 remontuje historyczną katedrę Wniebowzięcia NMP w Pińsku.

pinsk_katedra
Katedra Wniebowzięcia NMP i Seminarium w Pińsku
fot. z lat 20-tych XX wieku

Od 1985 roku kiedy do władzy doszedł Michaił Gorbaczow i rozpoczęła się „pierestrojka”, Kościół Katolicki zaczął się odradzać. Jest to czasochłonny i trudny proces, jednak dynamika odbudowy była imponująca. Jesienią 1993 r. w diecezji pińskiej było już 45 parafii, do końca 2000 r. pobudowano 12 nowych świątyń, a podniesiono z ruin 21. W archidiecezji mińsko-mohylewskiej jesienią 1993 było 110 parafii, do 2000 r. w archidiecezji mińsko-mohylewskiej wzniesiono 17 nowych kościołów, a 37 odbudowanych.

Papież Jan Paweł II reorganizuje Kościół Katolicki na Białorusi, ustanawia metropolię mińsko-mohylewską, która obejmuje cały obszar kraju. W dniu 13 IV 1991 roku Ksiądz Kazimierz Świątek w wieku 76 lat zostaje arcybiskupem metropolitą i równocześnie administratorem diecezji pińskiej. 

minsk
Archikatedra NMP w Mińsku

W 1951 roku budynek katedry w Mińsku przekształcono w siedzibę towarzystwa sportowego „Spartak”. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku na drugim piętrze budynku zaczęto odprawiać nabożeństwa katolickie, 15 XII 1993 roku budynek zwrócono Kościołowi. Rozpoczęto  prace restauracyjne, przywrócono pierwotny wygląd fasady, usunięto podziały wewnętrzne i odbudowano dwie wysokie wieże. 21 X 1997 roku uroczyście dokonano ponownego poświęcenia katedry.

Po 62 latach przerwy, 12 września 2001 r. otwarte zostało w Pińsku seminarium duchowne im. św. Tomasza z Akwinu nauczające w języku białoruskim, lecz z lektoratem języka polskiego.

W lutym 1999 został pierwszym przewodniczącym pierwszej w dziejach Konferencji Biskupów Katolickich Białorusi. Urząd ten pełnił 7 lat. 26 XI 1994 w wieku 80 lat został podniesiony do godności kardynalskie, ale ze względu na wiek nigdy nie uczestniczył w konklawe.

Tylko osoba o wyjątkowo silnej wierze mogła przetrzymać tyle lat represji, a później mieć siłę odbudowywać archikatedrę w Mińsku, katedrę i seminarium duchowne w Pińsku oraz inspirować innych księży do licznych prac budowlanych. Dopiero 14 VI 2006 roku w wieku 91 lat kardynał ustąpił ze stanowisk arcybiskupa metropolity mińsko-mohylewskiego i przewodniczącego episkopatu Białorusi.

Bibliografia:

  1. Białoruś bez swojego kardynała,  /http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,6443,zwiazda-bialorus-bez-swojego-kardynala.html/
  2. Ziarno nowego życia,  /http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/ziarno_nowego_zycia.html/
  3. Odeszła z nim epoka kościoła na Wschodzie, /http://tadeuszczernik.wordpress.com/2011/07/22/odeszla-z-nim-epoka-kosciola-na-wschodzie-kardynal-kazimierz-swiatek/
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 10 października 2014 w Religia

 

Tagi: ,

Odrodzenie się kościoła katolickiego na Białorusi po latach silnych represji

W czasach, kiedy na terenie wielu państw na świecie prowadzona jest otwarta walka z wiarą katolicką, zamykane są świątynie, czasami wyburzone, czasami przeznaczane na inne cele, na Białorusi ODRADZA SIĘ KOŚCIÓŁ KATOLICKI.

Według informacji podanych na stronie http://www.catholic.by/2/pl/ w dniu 1 marca 2009 roku na Białorusi działało 619 parafii, połączonych w 4 diecezje, 1 402 605 osób deklarowało wyznanie katolickie. Wspólnoty Kościoła Rzymskokatolickiego posiadały 451 obiekty sakralne, kolejne 35 znajdowały się w budowie. W Kościele Katolickim pracowało 407 kapłanów, z których 168 to cudzoziemcy (w tym 161 z Polski). Dzisiaj te wartości są prawdopodobnie wyższe.

Historia kościoła katolickiego na Białorusi ściśle wiąże się z losami miejscowej ludności pochodzenia polskiego. Trudno jest dokładnie określić, jak liczna jest to grupa. Oficjalne statystyki podają 294 549 osób (stan w roku 2009, http://pl.wikipedia.org/wiki/Białoruś). Ze względu na różnego typu represje, chęć otrzymania lepszej pracy, małżeństwa z osobami innego pochodzenia, wiele osób często nie przyznawała się do polskiego pochodzenia. Szacuje się, że mieszka tam jeszcze 1 – 1,2 mln osób pochodzenia polskiego i jest to najliczniejsza w Europie grupa naszych rodaków żyjąca w zwartych skupiskach poza granicami Polski. W innych państwach na świecie Polonia skupia emigrantów, tutaj jest to ludność, która nie upuściła swojego miejsca zamieszkania po zmianie granic Polski.

Na przestrzenie ostatnich 200 lat los katolików na tych ziemiach był wyjątkowo trudny. Powstało wiele publikacji na ten temat, najwięcej informacji zebranych jest w książce Edmunda Jarmusika, Kościół katolicki na Białorusi 1939-1991.

Po powstaniu styczniowym w zaborze rosyjskim trwał proces rusyfikacji ludności, starano się jej narzucić wiarę prawosławną. Ocenia się, że skasowano 2 500 kościołów, skonfiskowano wiele dóbr kościelnych, szczególnie klasztornych. Księża w carskiej Rosji inwigilowano, za drobne wykroczenia karano grzywną lub zsyłką np. na Syberię.

Na podstawie warunków traktatu ryskiego z dn. 18 III 1921 roku zachodnia część Białorusi utworzyła „Kresy Północno-Wschodniej” należące do II Rzeczypospolitej, zaś wschodnia BSRR weszła w skład ZSRR. Na terenie Kres Północno-Wschodnich trwał proces odbudowy kościoła katolickiego. W 1921 roku otworzonych było 157 kościołów, zaś w1939 roku ilość świątyń wzrosła do 419 i pracowało w nich 504 księży. Na terenie BSRR zlikwidowano działalność kościoła, przed wybuchem II wojny światowej nie była otwarta tam żadna świątynia.

Po 17 IX 1939 r. likwidacja kościoła była priorytetowym zadaniem władz radzieckich. Na mocy dekretu o ziemi z dnia 26 X 1917 r. majątek kościelny stał się własnością państwa. Aby mógł funkcjonować kościół musiał powstać komitet złożony z 20 osób (tzw. dwadcatka), który składał petycję do władz o rejestrację. Zarejestrowany komitet otrzymywał w dzierżawę kościół. Władze nakładały wysokie opłaty za dzierżawę oraz nakazywały remont kościoła. Np. w 1940 roku za 1 kWh kościół płacił 5 rubli (inni płacili 25 kopiejek), podatek za 1 m2 ziemi wynosił 5 rubli (inni od 30 kopiejek do 1,5 rubla). Poza tym księża płacili podatek dochodowy i tzw. „kultsborom” na rozwój kultury. Na mocy zarządzenia NKWD z dnia 11 X 1939 r. oraz dyrektywy Zarządu NKWD z dnia 6 VII 1940 r. każdy ksiądz i organista miał swojego „opiekuna”. Księży za współpracę z polskimi organizacjami oporu często aresztowano.

Po 22 VI 1941 r. Niemcy zajęli teren BSRR, pozwolili ludziom na otworzenie zabranych kościołów i organizowanie nowych kaplic. Wprowadzono jednak wiele ograniczeń, szczególne utrudnienia mieli księża pochodzenia polskiego, kilku z nich biorących udział w „Misji wschodniej” rozstrzelano. Oczekiwano, że kościół ograniczy się do pracy duchowej wyłącznie na swoim terenie oraz „zalecano”, aby w trakcie homilii duchowni wypowiadali się za zwycięstwem armii niemieckiej, która walczy „O ratunek Ojczyzny przed bolszewikami”. Pomimo niemieckiej propagandy nastąpił znaczny wzrost religijności ludności, w tych trudnych czasach modlitwa pomagała jej przetrwać oraz dawała nadzieję na ratunek.

Po 1944 roku Białoruś stała się republiką wchodzącą w skład ZSRR. Sytuacja prawna kościoła katolickiego nie była uregulowana. Wierni mogli założyć stowarzyszenie (min. 20 osób) i otrzymać w „bezpłatne użytkowanie” kościół. Za drobne niedotrzymanie narzuconych warunków było wiele represji i aresztowań. W okresie stalinowskich na terenie ZSRR zginęło według szacunków 40 milionów osób, ludzie żyli w stałym poczuciu zagrożenia. /http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/ziarno_nowego_zycia.html/

W latach 1956-58 księża powrócili z obozów, jednak ich praktyka zależała od zgody urzędnika do spraw wyznań, który wydawał tzw. „sprawkę”. Bez tego pozwolenia ksiądz mógł tylko odprawić prywatnie Mszę bez udziału wiernych oraz spowiadać.

Szczególnie trudne były lata, kiedy premierem ZSRR był Nikita Chruszczow (1958-64). Tylko nieliczne obiekty sakralne katolicka ludność polska zdołała uratować przed zamknięciem. Do ocalonych należała m.in. katedra w Pińsku, Grodnie, kościoły w Kosowie Poleskim, Nowogródku, Dudach, Indurze, Nalibokach, Naroczy, Wielkich Ejsmontach, w Iszkołdzi, Niestaniszkach. W latach siedemdziesiątych na Białorusi było tylko 64 kapłanów.

Trudno dokładnie podać, jak wielu księży zostało w tym okresie zabitych lub latami było więzionych oraz jak wiele represji przeżyła miejscowa ludność. Władza sowiecka dekretem o ziemi z dnia 26 X 1917 r. pozbawiła hierarchię kościelną wszelkiej własności, ale stworzyła możliwość wydzierżawienia budynku sakralnego przez świeckie stowarzyszenia. Powstała sytuacja, kiedy w okresie największych prześladowań o zachowanie wiary katolickiej oraz o utrzymanie zabudowań kościelnych walczyła duża ilość wiernych, a nie pojedynczy duchowny. Warto poczytać wspomnienia wielu osób, są one niesamowite. Wydaje się, że przekroczona została bariera strachu i ludzie przestali się bać. Trudno sobie wyobrazić, że w poszczególnych miejscowościach wspólne modlitwy wiernych, czasami „jawne” w opustoszonym kościele lub przed jego ruinami, czasami „w ukryciu” w prywatnych mieszkaniach lub na cmentarzach, trwały 6 – 7 lat. W sytuacji,kiedy wierni odzyskali kościół, ale nie mieli kapłana, latami składali się na pokrycie wszelkich opłat administracyjnych.

Od 1985 roku kiedy do władzy doszedł Michaił Gorbaczow i rozpoczęła się „pierestrojka”. Od tego czasu Kościół Katolicki zaczął się odradzać. Jest to czasochłonny i trudny proces. Brak księży, zdewastowane kościoły, brak ksiąg liturgicznych w języku białoruskim. Powoli wszystko jest do dzisiaj systematycznie odbudowywane.

kosciol
Ilość kościołów na Białorusi w latach 1945-2010

kaplani
Ilość kapłanów pracujących na Białorusi w latach 1945-2010

W preambule Prawa Republiki Białoruskiej „O wolności sumienia i  organizacji religijnych” z 31 X 2002 r. jest wyraźnie zaznaczona jest  „duchowa, kulturalna i historyczna rola Kościoła katolickiego na terytorium Białorusi”.

W filmie poniżej pokazana jest Bazylika katedralna św. Franciszka Ksawerego w Grodnie, w mieście w którym żyje nadal wielu Polaków.

Dla osób pochodzenia polskiego w starszym wieku msze św. odprawiane są często w języku polskim. Dla dzieci, które już zwykle nie znają języka polskiego, msze św. są w języku białoruskim, czasami w języku rosyjskim. Coraz więcej młodzieży białoruskiej przychodzi do kościoła. Do kościoła najczęściej przychodzi najstarsze pokolenie oraz młodzież. Pokolenie „środkowe” wychowane w radzieckiej szkole znacznie mniej odczuwa potrzebę wiary.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 8 października 2014 w Religia

 

Tagi: , ,